Motywacja

Może i dzieciorób, ale coś tam wie

Jedną z zalet bycia rodzicem wielodzietnym jest to, że otacza cię nimb eksperta od rodzicielstwa – choć o to nie zabiegasz i wcale nie musisz nim być. Ale o tym ciii…

Mając pięć córek, w oczach początkujących rodziców lub tych z jednym dzieckiem, maksymalnie z dwoma, uchodzi się za „tego, który wie więcej, bo więcej doświadczył”. Pewnie coś w tym jest, nie przeczę. Nasze córki codziennie testują rodzicielstwo moje i mojej żony, dając nam mnóstwo okazji do zdobywania kolejnych skillsów i odkrywania w sobie ficzerów, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

Ale czy to oznacza, że jesteśmy ekspertami w rodzicielstwie? Raczej mamy większą świadomość swoich niedoskonałości…

Na szczęście nie muszą o tym wiedzieć inni i można przyszpanować w towarzystwie swoją „ęksperckością”. 😉

 

Gdzie czapeczka???

Ciepły, słoneczny, październikowy dzień. Moje dzieci rozebrane biegają po placu zabaw, mając za nic fakt, że jest jesień. No, ale inni rodzice wiedzą i swoje dzieci okutały od stóp do głów.

Bo jesień.

Dorośli patrzą na ciebie wilkiem, wszak niechcący burzysz ich autorytet. Przecież powiedzieli swoim dzieciom, że jest jesień i trzeba się ciepło ubrać. A tu przychodzi taki jeden ojciec i pozwala swoim dzieciom ubierać się tak, jak chcą i czują. Cóż za nieodpowiedzialność…

Czyżby nie wiedział, że jest jesień?

Tymczasem ich pociechy, widząc moje córki, też chciałyby zrzucić z siebie czapeczki, szaliczki, rękawiczki, kurteczki i pobiegać sobie na luzie. No, ale nie mogą.

Bo jesień.

W powietrzu czuć atmosferę sprzyjającą zadaniu kultowego pytania: „Gdzie czapeczka?!”. Zamiast tego słyszę jedynie:

– Widzę, że ma pan… eee… ten tego… dość liberalne podejście do ubierania swoich dzieci. No, ale ma pan większe doświadczenie i pewnie u was to się sprawdza.

– Po prostu ufam swojemu dziecku i wiem, że jak mu będzie zimno, to do mnie przyjdzie i założy [tudum tudum tudum…] czapeczkę! 😀

 

…bo się przyzwyczai!

Opowiadam o tym, że nasza piąta córeczka Dominika śpi z nami w łóżku małżeńskim, przez co mam nieco mniej miejsca dla siebie. Ale w sumie to fajny, wyjątkowy czas, bo jesteśmy blisko, zawsze można do dziecka się przytulić, pogłaskać, potrzymać za rączkę, dać cyca na życzenie.

To znaczy żona daje cyca, nie ja, bo ja nie mam. No, niby coś tam jakby mam, ale to nie cyc, tylko efekt delikatnej nadwagi… A poza tym nie drążmy tematu!

Tymczasem okazuje się, że mój rozmówca zawiesił się na pierwszym zdaniu:

– Jak to śpicie z dzieckiem? Przecież przyzwyczai się i będzie spało z wami już zawsze… – nagle zawiesza głos, po czym po chwili refleksji kontynuuje – …ale w sumie wiecie lepiej, bo macie pięć córek.

Yeah! Dwa do zera! 😉

 

Trener personalny w pieluszce

Niedawno pisałem o tym, że Dominiczka lubi zasypiać na moich rękach, zwłaszcza, gdy śpiewam ludowe piosenki. Śmieję się, że to mój trener personalny, bo choćbym wieczorem padał na ryj, to dziecko trzeba uspać, a bez bujania, delikatnego skakania, podnoszenia nóg i opuszczania czasami się nie obejdzie. Dla mnie luz – zawsze to jakieś ćwiczenia. 😉

Oczywiście bywa i tak, że zasypia przy piersi leżąc z mamą, ale o tym nie opowiadam. Dzielę się raczej swoim doświadczeniem, czyli lulaniem.

– Ale jak to lulasz? – słyszę podczas jednej z rozmów. – To nie wiesz, że dziecko się przyzwyczaja i potem już chce zawsze zasypiać na ręk… – i tu następuje znane mi już zawieszenie głosu. – Eee… No tak, w sumie to wasze piąte dziecko, więc sami wiecie, jak jest najlepiej.

No cóż, nie będę się spierał. 😉

* * *

Przyznaję, że to fajnie być uważanym za eksperta od rodzicielstwa, choć absolutnie się nim nie czuję. Myślę, że popełniam taką samą ilość błędów jak początkujący rodzice, tyle że innych, może na bardziej… hmm… zaawansowanym poziomie.

A jeśli na tym początkowym, podstawowym, mogę komuś coś podpowiedzieć czy podzielić się swoimi spostrzeżeniami, to zawsze chętnie. Przy piątce dzieci faktycznie można mieć ich całkiem sporo.

Uściski!

Marcin Perfuński

kontakt@supertata.tv

Zdjęcie tytułowe: kalhh/Pixabay

Share: