GadżetyMotywacjaZabawa

Jak kupować więcej, żeby mieć mniej?

Czy da się kupować więcej rzeczy, by ostatecznie mieć ich mniej? Choć brzmi to absurdalnie, postanowiłem podjąć wyzwanie.

Skłoniła mnie do tego refleksja poczyniona podczas przygotowywania się naszej rodziny do przeprowadzki. Stali czytelnicy fanpage’a supertaty (zapraszam do lajkowania!) zapewne pamiętają, jak z narastającym przerażeniem obserwowałem moment, w którym wypakowywaliśmy rzeczy z garderoby. Wynosiliśmy z niej worek za workiem, a końca ubrań nie było widać. Gdy wreszcie ją opróżniliśmy, okazało się, że worki z zawartością zapełniły nam cały sąsiedni pokój!

 

Zacząłem zadawać sobie pytania. Jak to możliwe? Gdzie to wszystko do tej pory się mieściło? Po co trzymaliśmy rzeczy, z których w większości wcale nie korzystaliśmy? I najważniejsze: co z nimi zrobić teraz, gdy trzeba już kupować nowe ubrania – bo przecież dzieci stale rosną!

Przed takim dylematem stanąłem, gdy już przewieźliśmy wszystko do nowego domu. Traf chciał, że w tym samym czasie marka 5.10.15. zaprosiła mnie do sprawdzenia ich oferty wyprzedażowej. Zaraz, zaraz! – zaprotestujecie. Czy da się pogodzić kupowanie nowych ubrań z jednoczesną redukcją dotychczasowych zasobów?

Co prawda do rozpakowywania się w nowym domu zostało nam jeszcze trochę czasu, ale już teraz postanowiłem zaplanować kilka strategii, by pogodzić jedno z drugim i by ostatecznie nie zagracić na dzień dobry tej dziewiczej przestrzeni. Mam na to kilka pomysłów.

Partnerem wpisu jest marka 5.10.15. i to zdjęcia ich ubrań ilustrują ten tekst. Niektóre udało nam się zdobyć po naprawdę atrakcyjnych cenach! Jeśli któryś strój Wam się spodoba, to kliknięcie na zdjęcie lub opis pod nim przekieruje Was bezpośrednio do sklepu online marki 5.10.15. Zapraszam!

1. Podaj dalej!

Najbardziej oczywisty pomysł, czyli oddanie niepotrzebnych już rzeczy innym dzieciom: bliskich znajomych, dalszych znajomych, znajomych znajomych… Krąg ludzi, do których może powędrować nasze używane ubranie, jest praktycznie nieograniczony!

Na szczęście już to robimy i to właściwie odkąd mieliśmy pierwszą córkę. Gdy tylko wyrastała z sukienek czy bluzeczek, pakowaliśmy je w worki i pytaliśmy znajomych, czy ktoś jest zainteresowany przejęciem dobytku. Spróbujcie to zrobić. Będziecie zaskoczeni tym, jak szybko znajdzie się chętny. U nas działało to błyskawicznie. Zresztą nasze dzieci często korzystają z ubrań otrzymanych od swych starszych przyjaciół.

2. Wielka orkiestra ubraniowej pomocy

Ofiarowanie ubrań potrzebującym to pomysł znakomity na wielu płaszczyznach. Nie tylko uwzględnia zalety pierwszego punktu, ale niesie też ze sobą ważną treść. Dziecko widzi, że gdy samo ma nadmiar, zawsze znajdzie się ktoś, kto ma niedomiar. To świetna okazja, by porozmawiać o pomocy charytatywnej, o szanowaniu rzeczy, niewyrzucaniu ich, ale dzieleniu się tym, co mamy.

Pamiętam, jak pojechaliśmy kiedyś z dziećmi do domu samotnej matki. Zawieźliśmy tam rzeczy nie tylko dla niemowlaków, ale i dla ich mam. Córki wiele razy wracały potem do tego wydarzenia. Zapadło im w pamięć, że są na świecie nie tylko biedne dzieci, ale i biedni rodzice. Szczególnie to drugie było dla nich zaskakujące…

3. Młodsze rodzeństwo

W rodzinach wielodzietnych to niemal standard: młodsi przejmują ubrania po starszych. Nie da się ukryć, że nam jest łatwiej, bo mamy same dziewczynki (to jedna z zalet naszej monotematyczności płciowej, naprawdę nie narzekam!). Czasami jedno ubranko może być noszone przez trzy, a nawet cztery kolejne pociechy, zanim definitywnie zakończy swój żywot.

Zastrzegę od razu, że dla kilkuletniego malucha nie ma znaczenia, czy dane ubranko nosiła wcześniej starsza siostra lub brat. Ale już 7-letnie dziecko czasami kręci nosem, bo woli mieć coś swojego, niepowtarzalnego, własnego, czego nie tykało starsze rodzeństwo.

4. Zużyte do kontenera

Kojarzycie takie kontenery na stare ubrania? Są rozmieszczone w wielu miejscach Polski. Sporo z nich to własności Polskiego Czerwonego Krzyża (choć nie wszystkie!). Ich aktualną listę znajdziecie na tej stronie. Można do nich wrzucać wszelkiego rodzaju tekstylia, również te zniszczone. Nawet jeśli ze względu na zły stan nie trafią one do ponownego użycia, to zostaną sprzedane dla celów przemysłowych, a zarobione w ten sposób pieniądze zasilą kasę lokalnych oddziałów PCK. Super!

Nie jestem w stanie zliczyć, ile już razy zawoziliśmy zużyte ubrania do tych kontenerów. Zawsze z satysfakcją, że nawet jeśli to ich ostatnia droga, to przynajmniej w szczytnym celu.

5. Garderoba – błogosławieństwo czy przekleństwo?

Przez ostatnie 12 lat mieliśmy w starym domu garderobę. Byliśmy zachwyceni! Niewielka klitka dzięki optymalnemu wykorzystaniu była w stanie pomieścić w sobie niebotyczne ilości ubrań. Tak bardzo niebotyczne, że ich rzeczywista ilość ujawniła się dopiero podczas przeprowadzki.

Dlatego w nowym domu nie będzie garderoby! O ile sprawdzała się ona przy naszym małżeństwie i może dwójce dzieci, to z każdym kolejnym stawała się wygodnym sposobem na upchnięcie dowolnych nadwyżek. Skoro przyjmowała każdy nadmiar ubrań, nie przejmowaliśmy się ich ilością. Przestaliśmy to kontrolować… W nowym domu każda dziewczynka będzie miała swoją szafkę, którą może sobie dowolnie zapełnić. Ale tylko ją.

6. Jedno nowe za trzy stare

Jeszcze nie wiem, czy to zadziała, ale chciałbym wprowadzić zasadę, że kupując jakieś nowe ubranie pozbywamy się trzech starych. Metoda utylizacji dowolna, najlepiej jedna z powyższych, czyli z pożytkiem dla innych. Matematycznie rzecz biorąc ilość ubrań w domu w końcu zmniejszy się do jakiegoś akceptowalnego poziomu i wtedy zakończymy program redukcji. 😉

* * *

 

Na ostatniej wyprzedaży w sklepie 5.10.15. zaopatrzyliśmy się w 11 ubranek. Czyli dotychczasowe zasoby uszczuplimy aż o 33 egzemplarze! Trzymajcie kciuki, obyśmy byli w tym konsekwentni. 😉

Uściski!

Marcin Perfuński

kontakt@supertata.tv

Zdjęcia zostały wykonane w sali zabaw Inca Play

© Wszystkie prawa zastrzeżone!

Share: