Motywacja

Czego nauczyła mnie Roseanne

Nigdy bym nie pomyślał, że najważniejszą lekcję ojcostwa da mi amerykański sitcom.
 
Pamiętacie komediowy serial „Roseanne” z lat 90. ubiegłego wieku? Roseanne Barr i John Goodman grali małżeństwo Roseanne i Dana Connerów, które miało trójkę dzieci i które próbowali wychować na dobrych, fajnych ludzi. Wiadomo, to był sitcom, więc śmiechu było co niemiara i wszystko kończyło się happy endem, ale miał on w sobie dużo życiowej mądrości.
 
W jednym z odcinków, po jakiejś trudniejszej sprzeczce z dziećmi, wynikającej w różnic pokoleniowych, Roseanne i Dan usiedli przy stole, przez chwilę pomilczeli uspokajając emocje, a potem bodaj ona wypaliła: Pamiętasz, gdy rozmawialiśmy o tym, jak chcemy wychowywać swoje dzieci? Mieliśmy nie popełniać błędów naszych rodziców. I być dla dzieci takimi rodzicami, jakich sami chcielibyśmy mieć.
 
Oglądałem ten odcinek jak byłem nastolatkiem, a pamiętam go do dzisiaj – tak bardzo wbiły mi się w głowę te słowa. I jeśli miałbym kiedykolwiek przywołać złotą myśl o wychowaniu dzieci jakiejś osoby mądrzejszej ode mnie, byłaby to Roseanne.
 
To jest w ogóle dość przewrotna sytuacja, bo Roseanne Barr jest fatalnym materiałem na rodzicielski autorytet. Była hipiska, która wypięła się na własnych rodziców. Trzykrotna rozwódka mająca piątkę dzieci z różnymi mężczyznami. Kobieta, która przeszła depresję i leczyła się w szpitalu psychiatrycznym. Wojująca feministka mająca gdzieś tradycyjny model rodziny. Niedoszła kandydatka na stanowisko prezydenta USA, która publicznie zachęca do zażywania marihuany.
 
Aż dziw bierze, że kobieta z taką przeszłością nakręciła jeden z najlepszych familijnych seriali komediowych w historii. Sitcom „Roseanne” w szczytowym momencie gromadził przed telewizorami nawet 43 miliony widzów. Nic więc dziwnego, że powstało aż dziewięć sezonów (1988-1997) z 222 odcinkami.
 
Zaraz, ale o czym to ja…?
 

„Nie popełniać błędów swoich rodziców
i być rodzicem ze swych własnych marzeń”.

 
Tylko tyle. Reszta przyjdzie sama.
 
Takim rodzicem staram się być.
 
Ten wpis jest pochodną wywiadu, którego udzieliłem Oli Radomskiej (MamWatpliwosc.pl)
i który można przeczytać na blogu SuperMamy.Limango.pl. Zapraszam! 🙂
 
Trzymajcie się!
Marcin Perfuński
Share: