MotywacjaPrzygodaZabawa

Tajemnicza wyprawa, czyli blogerzy piszą opowiadanie dla dzieci

Ale fajna akcja! Najpierw dzieci ze szkół rozsianych po całej Polsce napisały 30 opowiadań o przygodach Eli i Wojtka, a teraz ich kontynuację piszą blogerzy. Dzisiaj przyszła kolei na mnie!

Zanim zostawię Was z moim fragmentem opowiadania, słówko wyjaśnienia. Wydawnictwo Nowa Era organizuje co roku konkurs literacki dla uczniów szkół podstawowych „Popisz się talentem”. W tegorocznej edycji wzięło udział prawie 4 tysiące uczniów z całego kraju. Ej, czujecie wagę tego zdania? Oto dojrzewa nam ekipa czterech tysięcy potencjalnych nowych autorów książek! Super, co nie? 😀

Spośród nich jury wybrało 30 laureatów, których opowiadania zostały wydane w książce pt. „Tajemnicza wyprawa”, która jest do kupienia TUTAJ. Całkowity dochód z jej sprzedaży zostanie przekazany na wspieranie i rozwój talentów polskich dzieci. Choćby z tego powodu warto ją kupić.

Zadanie konkursowe brzmiało:

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że do Waszej klasy przychodzi dwoje nowych uczniów. To TAJEMNICZE RODZEŃSTWO – Ela i Wojtek. Ela jest przebojowa i zadziorna, Wojtek – rozmarzony i spokojny. Ela ma ciemne włosy i mnóstwo uroczych piegów, Wojtek – jasną czuprynę i okulary. Jak widzicie, trochę się od siebie różnią, ale mają też jedną wspólną cechę: obydwoje posiadają pewną SUPERMOC! Jaką? To już musicie wymyślić sami.

Wojtek Musiał z bloga Juniorowo zaczął z grubej rury i 1 grudnia wrzucił nas w opowieść, w której mieszają się podróże w czasie, tajemnicze znaleziska i fascynująca osobowość dzieci zaciekawionych światem. TUTAJ PRZECZYTACIE napisany przez niego początek historii.

Potem pałeczkę lidera przejęła Ola Stanisławska z bloga Crazy Nauka, która 2 grudnia wsadziła mnie na minę – trochę dosłownie, a trochę w przenośni. Zresztą, zerknijcie na JEJ FRAGMENT, a zwłaszcza końcówkę.

Jak mi się udało wybrnąć z tego miękkiego… czegoś? O tym przeczytacie w poniższym fragmencie, dopisanym przeze mnie dzisiejszej nocy. Jak wiadomo, noc to ulubiona pora duchów, wilkołaków i ojców rodzin wielodzietnych. 😉

Do napisania czwartej części nominuję Wojtka Szoka z bloga Kurzojady. Tekst Wojtka znajdziecie we wtorek, 4 grudnia, na jego blogu.

Po nim opowieść przejmie Mariusz Wojteczek z Dzikiej Bandy, który 5 grudnia dopisze wielki finał. 6 grudnia całość zostanie opublikowana na stronie wydawnictwa Nowa Era.

Miłego czytania! 😀

* * *

– Fuj! – krzyknął Wojtek z obrzydzeniem, gdy uświadomił sobie, w czym ugrzęzła jego noga. – To przecież jest…
– …skarb! – dokończył za niego Banan, wyraźnie zachwycony. – To jest najwspanialszy skarb, jaki kiedykolwiek ujrzały moje oczy!
Banan zwariował. Bez dwóch zdań. Może te skoki w czasie zaczęły mieć negatywny wpływ na jego psychikę?
W każdym razie na to wskazywała kuriozalna sytuacja, w jakiej się znaleźli. Oto bowiem ich nauczyciel geografii rozpływał się z lubością nad brązową paćką, w której utknęła noga Wojtka. Patrzył na nią z takim błyskiem w oku, jakby obserwował kupę złota. A tymczasem to była… No właśnie.
– To koprolit. – Banan chyba wrócił do formy, bo znowu zaczął używać pojęć, które uczniom niewiele mówiły. – To ekskrementy zwierząt. Nazywamy je koprolitem w naszych czasach, bo są skamieniałe. Ale tutaj… Ach! Mamy świeżutką, pachnącą…
– Dość! – przerwał Wojtek, wyraźnie zdegustowany tą sytuacją. – Proszę mi pomóc wyjść z tego… korpo… korko… no, z tych eksperymentów zwierząt. Czy jakoś tak.
Z pomocą Banana i paru rówieśników z klasy udało się wyciągnąć Wojtka z niespodzianki dinozaura. Nowe buty, kupione specjalnie na tę wycieczkę, już nigdy ich nie założę… – nerwowe myśli kołatały się w głowie Wojtka niczym kulki w grzechotce. – Kumple dziwnie na mnie patrzą. Chyba następnym razem nie wybiorą mnie do drużyny na wuefie. Najgorsze, że całą tę sytuację widziały też dziewczyny, również ta śliczna Asia z czwartej ławki…
– Doprawdy nie wiem, co może być zachwycającego w kupie dinozaura – Wojtek oderwał się od swoich myśli i ni to zadał pytanie, ni to wyraził własne zdanie. Banan najwyraźniej uznał, że znowu jest traktowany jako nauczyciel. Poprawił okulary i perorował:
– Koprolity są dla paleontologów i archeologów cennym źródłem wiedzy o diecie prehistorycznych zwierząt i ludzi. Można też z nich „wyczytać” sporo informacji o pasożytach czy florze bakteryjnej ich właściciela. Do tej pory badane były wyłącznie skamieniałości, ale tutaj mamy je w wersji oryginalnej. Gdyby tak przetransportować je do naszych czasów, mielibyśmy wspaniały materiał do badań, a nasza szkoła znalazłaby się na czołówkach gazet z całego świata. Przypadkiem nie czyść swojego buta, Wojtek. To prawdopodobnie najważniejszy but świata…
– Chyba muszę przerwać panu ten wywód, ale właściciel koprolitu na nas patrzy – wreszcie do głosu doszła Ela, do tej pory odwrócona do Wojtka i Banana plecami, ale za to stojąca twarzą w twarz (a raczej twarzą w pysk) z dinozaurem.
Faktycznie, tyranozaur był zainteresowany tym, co się działo wokół jego ekskrementów, ale najwyraźniej nie traktował tych małych dwunożnych istot jako zagrożenia. Łypał swoimi oczami tak jakby próbował zrozumieć sytuację, jednak jego mózg nie pozwolił mu na wyciągnięcie jakichś bardziej zaawansowanych wniosków.
Za to bez trudu potrafił wydać polecenie: jeść!
Tyranozaur ocknął się, poruszył na boki głową, wyszczerzył zęby, a potem się oblizał. Ela zrozumiała:
– On chce nas zjeść! – krzyknęła.
Wojtek rzucił się w jej kierunku z wyciągniętą ręką, wołając:
– Mam już dość dinozaurów, koprolitów i poświęcania własnych butów dla dobra nauki. Chcę stąd uciec. Gdziekolwiek!
Złapał za trzymaną przez Elę rurkę belemnitu i wtedy przestrzeń eksplodowała…

* * *

Ciąg dalszy 4 grudnia na blogu Kurzojady.

Wojtek, powodzenia!

Marcin Perfuński

kontakt@supertata.tv

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Nowa Era

Share: