MotywacjaZdrowie

Plaster jako remedium na wszystko + KONKURS!

Dzieci posiadają fantastyczną umiejętność niemal natychmiastowej regeneracji. Po upadku powstają, obcierają rękawem nos, naklejają plaster i biegną dalej. Niesamowite!

Jakiś czas temu zauważyłem, że prawie wszystkie dzieci stosują tę samą metodę wychodzenia z opresji. I to niezależnie od wieku, dojrzałości czy doświadczenia. Ten schemat powtarza się za każdym razem i prawie zawsze przynosi dobry efekt, przynajmniej u moich córek. A skoro jest ich pięć, to tworzą one taką jakby próbę statystyczną – może niedoskonałą, ale jednak pokazującą jakiś trend.

Po pierwsze i najważniejsze – dzieci bardzo, ale to bardzo chcą być szczęśliwe. Wszelkie niewygodne sytuacje, trud, ciężar czy ból traktują jak kosmicznego potwora, który nagle dokonuje inwazji na Ziemię, więc trzeba zrobić wszystko, by tego potwora wykopać z powrotem w kosmos.

W tym celu stosują metody oczyszczające, które są bardzo szybkie w działaniu, skuteczne i długotrwałe. Ich kolejność jest zawsze taka sama, a każdy z tych etapów jest ważny i potrzebny.

Zanim jednak je poznacie, obejrzyjcie ten film:

1. Oczyszczenie

Moment niezwykle intensywny w doznania, przypominający erupcję wulkanu. Dziecko, sprowokowane niespodziewanym zaburzeniem poczucia szczęśliwości, wybucha szybko, wyrzucając z siebie wszystko, co najgorsze. Trwa to zwykle kilka chwil, po czym następuje cisza.

To ważny etap oczyszczenia, bo pozwala wybrzmieć nagłym emocjom. W ten prosty sposób mały człowiek doprowadza się do stanu carte blancheZamiast kisić w sobie smutek, pozwala mu wylecieć i już. Sprytne, prawda?

Żebyśmy my, dorośli, tak potrafili… 😉

2. Uspokojenie

To etap, który jest ważny szczególnie dla rodziców. Oto bowiem okazuje się, jak bardzo potrzebni jesteśmy swoim dzieciom. Kiedy już eksplodują emocje, od razu pojawia się potrzeba ukojenia. Nie przyniesie jej rówieśnik, pluszak czy lizaczek. Najskuteczniejszym „uspokajaczem” jest rodzic.

Dla mnie to niezwykłe doświadczenie móc przytulić dziecko i poczuć, jak wraca u niego radość. Jak zatapia się w moich ramionach, szukając w nich schronienia, jak wkłada w to całe siebie i znajduje pocieszenie od razu, od ręki, natychmiast. Nawet nie trzeba wiele mówić, wystarczy obecność. To wyjątkowy dar.

3. Remedium

Dopiero teraz pojawia się moment, który wymaga konkretnego działania bezpośrednio na przyczynę. Ciekawostka – niemal zawsze, w 99 procentach przypadków, najlepszym remedium na wszystko jest naklejenie kolorowego plastra. Serio! To nie musi być rana, zdrapanie, siniak czy guz. Nawet jeśli dziecko boli głowa, ząb lub ma gorączkę, to naklejcie mu plaster.

Tak, wiem. Powiecie, że przecież to nie działa, bo nie do tego służy plaster.

Tylko że… to działa! 😀

To ten przypadek, w którym wiara w skuteczność lekarstwa jest skuteczniejsza od samego lekarstwa. Zresztą popatrzcie na to oczami dziecka: mam naklejony plaster, dodatkowo z ulubionym bohaterem, wyglądam fajnie, kolorowo, więc można bawić się dalej. Naprawdę, po naklejeniu kolorowego plastra wszystko się zmienia!

4. Regeneracja

Ostatni punkt wydaje się już tylko formalnością, ale jest niezwykle ważny. Otóż gdy dziecko już wyrzuciło z siebie smutek, już znalazło ukojenie, już ma naklejony plaster, to potrzebuje ostatniego impulsu, który da mu energię do dalszej zabawy. Potrzebuje buziaka od rodzica.

Może nam się to wydawać błahe, ale ten gest ma wiele znaczeń. W ten sposób dajemy dziecku ważny sygnał: twój stan emocjonalny był dla mnie ważny, chciałem ci z całych sił pomóc, udało się i teraz możesz iść bawić się dalej, ale pamiętaj, że zawsze możesz do mnie wrócić, bo w moich ramionach znajdziesz pocieszenie.

Któż nie chciałby mieć takiej ostoi na tym świecie? Nawet jeśli jest dorosłym…

* * *

Muszę przyznać, że sporo czasu zajęło mi oswojenie się z myślą, że dla dzieci plastry to remedium na wszystko. Często frustrowałem się, że w ten sposób je marnujemy i zabraknie nam ich wtedy, kiedy będą faktycznie potrzebne. Tylko że wnikliwa obserwacja dzieci potwierdziła to, co napisałem powyżej – naklejenie plastra po prostu działa. A skoro naszym celem jest chęć pomocy dziecku, to czemu nie wykorzystywać środka, który jest tak skuteczny?

Na koniec chciałbym zachęcić do wzięcia udziału w konkursie plastycznym, który organizuje Salvequick – producent pięknych, kolorowych, ale przede wszystkich znakomitych plastrów. Pewnie kojarzycie te sytuacje, gdy wasze dziecko nakleja plastry misiom czy lalkom na łapki lub ręce. Skoro chce być lekarzem dla swoich zabawek, to zapewne doskonale odnajdzie się w konkursie pt. „Moja zabawka choruje. Jak ją uleczę?”. Pomysł, forma i technika wykonania prac konkursowych są absolutnie dowolne!

W nagrodę można wygrać jeden z 15 zestawów akcesoriów niezbędnych latem (materac, ręcznik, piłki plażowe, zestawy do gry, pufa lazy bag) oraz warsztaty z Hanią Kozłowską, blogerką z Haart. Szczegóły znajdziecie na stronie www.aktywniikreatywnizSalvequick.pl

Powodzenia!

Marcin Perfuński

kontakt@supertata.tv

Wpis powstał we współpracy z marką Salvequick

Share: