Motywacja

Blogerzy dla WOŚP

Od lewej: Kazimierz Przerwa Tetmajer
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała podczas 23. finału aż 53 miliony 109 tysięcy 702 złote i 83 groszy. Cieszę się, że przyłożyłem do tego swoją gębę.


Po 23 latach wreszcie udało mi się dostać na finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie chodzi o to, że wziąłem udział w WOŚP, bo wrzucam do puszki co roku. Ale pierwszy raz odwiedziłem studio TVP w dniu finału, i to od razu jako gość specjalny. Epic win! 🙂

Niektórzy z Was mogą pomyśleć, że wizyta w studio TVP była „nagrodą” za tekst „Wdzięczny za dobro”. Nie, nie była. Zaproszenie otrzymałem w piątek, post opublikowałem w sobotę, a finał odbył się w niedzielę – w tej kolejności.

Ale to rzeczywiście ważny dla mnie tekst. Będę wdzięczny, jeśli go przeczytacie. Podsumowuję w nim ponad dwudziestoletnią znajomość z WOŚP, moje spotkanie z Jerzym Owsiakiem przed trzynastoma laty oraz opisuję w jaki sposób skorzystałem, a właściwie moje dzieci skorzystały, z dóbr zakupionych przez Orkiestrę.

O tym ostatnim mówiłem też w studiu TVP. Zresztą, zobaczcie sami. Spoko, nie zaśniecie z nudów – wypowiadam się na końcu, najkrócej i najprościej. Wszystko, co najważniejsze, mówią przede mną dwie fantastyczne dziewczyny: Agata Aleksandrowicz z Hafija.pl oraz Karolina Kaliś z Dwapluscztery.pl. Z Karoliną znamy się nie od dziś, poza tym łączy nas pewien szczegół – obydwoje mamy po cztery dzieci. Za to Agaty nie znałem, jedynie kojarzyłem, że prowadzi blog o cyckach…

 

Post użytkownika WOŚP.





No i śmiało mogę teraz napisać, że poznałem Agatę zanim stała się modna. Bo może nie wiecie, ale dwa miesiące później, 3 marca, Hafija zdobyła dwie nagrody w najważniejszym konkursie polskiej blogosfery – Blog Roku. Zwyciężyła w kategorii „Blogi parentingowe” oraz otrzymała wyróżnienie główne. Klap, klap, klap! Należało się jej jak mało komu. Od lat odwala kawał dobrej roboty, wychodząc ze swoją wiedzą i doświadczeniem poza blogosferę.

No dobra, ale o czym to ja…

Udział w finale WOŚP u boku tak zacnych blogerek to dla mnie duży zaszczyt. Ale i samo obserwowanie studia finałowego od środka było ciekawą przygodą. Co prawda jest tam ciasno, parno i ogólnie męcząco, ale ile się dzieje! Kupa fajnych ludzi, dobra muzyka i uroczy bałagan. Ale tylko pozorny – ten chaos jest w pełni kontrolowany!

Już przy drzwiach otrzymaliśmy opiekunkę, Gosię. Jej zadaniem było doprowadzenie nas za rączkę do miejsca, w którym czekaliśmy na wejście antenowe. A ponieważ mieliśmy do niego dobrą godzinkę z górką, więc cykałem zdjęcia. Macie ich poniżej aż nadto.

Najciekawsze było chyba obserwowanie samego Jerzego Owsiaka, a właściwie orszaku, jaki go otaczał. Tego nie zobaczycie w telewizji! U mnie owszem. 🙂

Obok niego jest dwóch operatorów kamer, dźwiękowiec, pan od kabli (chyba najważniejsza funkcja w studio, inaczej wszyscy by się poprzewracali), osoby transportujące jeżdżący na kółkach monitor z podglądem transmisji na żywo, fotograf (czasem więcej), trzy osoby opiekujące się gośćmi (jedna mająca stały kontakt z reżyserką i dwie opiekunki przypisane do konkretnych VIP-ów) i człowiek od robienia przejścia w tłumie – też ważna fucha. Słowem, z dziesięć osób otaczających wianuszkiem Jerzego.

A pośrodku drobny facet w nieodłącznej żółtej koszuli i czerwonych okularach. Do dziś nie wiem jak on to wszystko ogarnia i że nic mu się nie myli. Może dzięki temu, że finał WOŚP to praca zespołowa i w każdej minucie, ba! – sekundzie – to widać. Każdy trybik jest ważny i dlatego ta machina jedzie dalej, bez większych kolizji.

Nie zanudziłem Was? No to teraz zdjęcia. Miłego oglądania! 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Tekst i zdjęcia:
Marcin Perfuński
© Wszelkie prawa zastrzeżone
 

superTATA.tvInstagram

Share: