MotywacjaPodróżePrzygodaZabawaZdrowie

A gdybyś miał jeden dzień w roku więcej…

…to na co byś go przeznaczył? Na skrolowanie Fejsika, oglądanie seriali czy spanie? Bo ja spędziłbym go z ukochanymi osobami na jednodniowej wycieczce. Byleby tylko być razem.

Ponieważ partnerem tego wpisu jest marka OneDayMore, której idée fixe jest uwolnienie w ciągu roku choćby jednego dodatkowego wolnego dnia, dlatego tekstowi towarzyszą zdjęcia ich produktów. Wbrew pozorom to się ze sobą bardzo fajnie wiąże, o czym przeczytacie w dalszej części artykułu. A na końcu znajdziecie informacje o tym, gdzie szukać inspiracji do zagospodarowania tego dnia ekstra oraz w jaki sposób uzyskać 45-procentowy rabat na zakup produktów OneDayMore. Enjoy! 😀

Żyjemy w świecie, w którym ludzie cierpią na permanentny deficyt wolnego czasu. Do rangi fetyszu urosło mówienie w towarzystwie „nie mam czasu”, albo „jak ten czas szybko leci”, ewentualnie „kiedyś czas płynął wolniej”. Nieważne, że zdania te są niezgodne z prawdą i logiką – potakiwanie głowami przez współrozmówców gwarantowane!

Jednocześnie marnujemy nieprawdopodobną ilość czasu na rzeczy nieistotne: skrolowanie mediów społecznościowych, czytanie plotek, jałowe dyskusje w Internecie czy oglądanie bzdur w telewizji. Mówimy to pierwsze, a jednocześnie przeczymy temu robiąc to drugie. Teoretycznie nie mając wolnego czasu, praktycznie przeznaczamy jego resztki na błahostki.

To jak w końcu jest? Mamy ten czas czy nie? Jest go mniej niż kiedyś czy tyle samo?

Oczywiście liczba godzin, minut i sekund do rozdysponowania jest każdego dnia taka sama, zmieniają się jednak okoliczności.

Kiedyś, gdy byliśmy młodzi (jak to dramatycznie zabrzmiało!!!), dni dłużyły się niemiłosiernie – przynajmniej w subiektywnym odczuciu. Wolny czas wydawał się być niczym „plastyczna masa”, którą można „rozciągać” w nieskończoność. Dorosłość pokazała, że działa to również w drugą stronę: codzienność pełna obowiązków, rzeczy koniecznych do zrobienia, które nie zawsze są fajne i dające satysfakcję, ale na pewno są potrzebne, potrafi tę „masę” ścisnąć i zmniejszyć. Taki trochę odwrócony wielki wybuch, czyli wielki kolaps.

Czy jednak sytuacja jest na tyle beznadziejna, że nie da się już tego odwrócić? Czy już zawsze będziemy tym zrzędzącym starym człowiekiem, zaczynającym swoje wywody nieśmiertelnym: „A za moich czasów…”?

Wystarczą trzy minuty dziennie

Wiecie, co trzeba zrobić, żeby wyszarpać z roku jeden dodatkowy wolny dzień? Wystarczy przez wszystkie 365 dni zadbać o to, by w jakiś sposób zaoszczędzić każdego dnia 3 minuty. Trzy minuty! Tylko tyle. Serio!

No bo zobaczcie:

  • przeciętny człowiek wstaje o godz. 6 rano i kładzie się spać o godz. 22
  • to daje jakieś 16 godzin dziennie na aktywność (noc przeznaczoną na sen w tym rozważaniu pomijamy)
  • 16 godzin to 960 minut (16×60=960)
  • rok liczy 365 dni
  • jeśli z każdego dnia urwiemy 3 minuty i pomnożymy przez liczbę dni w roku (365), da to nam 1095 minut (3×365=1095), czyli… 18 godzin i 15 minut!
  • co prawda potrzebowaliśmy tylko 16 dodatkowych godzin, ale te bonusowe 2 godziny i 15 minut potraktujmy jako margines na ewentualne opóźnienia, wszak nie kładziemy się punktualnie o godz. 22 i nie zawsze wstajemy o godz. 6 rano.

Powyższe wyliczenia to może mało błyskotliwa wariacja na temat oszczędzania czasu, ale dość dobrze pokazuje jak niewiele trzeba, by w perspektywie roku „odłożyć” sobie cały wolny dzień!

Czyż nie po to właśnie wymyślono pralki automatyczne, by zdjąć z naszych barków godziny poświęcone na pranie ręczne? Czy nie dlatego jeździmy metrem, by nie tracić czasu na tkwienie w miejskich korkach? Przecież cały ten postęp technologiczny (bankowość elektroniczna, załatwianie spraw urzędowych przez Internet, przesyłki kurierskie door-to-door itp.) jest właściwie po to, by uczynić nasze życie wygodniejszym i by nie marnować go na np. stanie w kolejkach.

By mieć więcej czasu. Po prostu.

Jeden dzień więcej

W kontekście powyższych rozważań muszę przyznać, że bardzo trafia do mnie filozofia oszczędzania czasu, promowana przez markę OneDayMore. Nieprzypadkowo tłumaczenie jej nazwy to „Jeden Dzień Więcej”. Dzięki błyskawicznemu przyrządzaniu gotowych i zdrowych mieszanek ich musli, które wystarczy zalać mlekiem, wodą lub jogurtem, już z samego rana jesteśmy kilka minut do przodu. W perspektywie dnia do drobnostka, ale w skali roku to cały dodatkowy dzień!

Jak go wykorzystasz? – zapytała mnie marka OneDayMore. Postanowiłem podjąć to wyzwanie.

Mam taki zwyczaj, że przynajmniej raz w roku zabieram każdą z córek na jednodniowy spływ kajakowy. Nie wiem dlaczego upodobały sobie akurat taką formę spędzania czasu sam na sam z tatą, ale bardzo się z tego powodu cieszę! 😀

Spływ kajakowy to znakomita okazja do budowania naprawdę głębokich relacji z dzieckiem. Właściwie widzę tu same zalety:

  • nie goni nas czas – mamy go naprawdę dużo, bo granicę wyznacza dopłynięcie do celu;
  • nikt nam nie przerywa – nie ma ryzyka, że nagle ktoś (rodzeństwo, rówieśnicy czy nawet mama) „wetnie” się w rozmowę;
  • możliwość obcowania z przyrodą – na trasie spływu można spotkać zwierzęta, które niemal jedzą nam z ręki;
  • dziecko ćwiczy wytrwałość – musi dopłynąć do miejsca zbornego, więc wiosłuje nawet wtedy, gdy mu się nie chce;
  • nie ma „przeszkadzajek” – nie mamy ze sobą tabletu, komputera czy telewizora, nic nas nie rozprasza i możemy skupić się na sobie.

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, spływ kajakowy jest fantastyczną okolicznością do podjęcia naprawdę głębokich i wyjątkowych rozmów, służących budowaniu zażyłej relacji z dzieckiem. Dlatego mój wybór padł właśnie na kajaki – to na spływie chciałbym spędzić swój 366 dzień w roku. 😀

Inny świat na wyciągnięcie ręki

Pewnej soboty obudziłem się z samego rana, zaparzyłem kawę i zalałem jogurtem musli. Potem obudziłem Weronikę, moją 6-letnią córkę, przypominając jej, że to TEN DZIEŃ. Wyskoczyła z łóżka jak z procy!

Szybkie ogarnięcie się, spakowanie worka z prowiantem i po 10 minutach byliśmy na miejscu. Serio! Wystarczyło nam 10 (słownie: dziesięć!) minut, by stawić się na stanicy. Bo wcale nie trzeba jechać na Mazury, aby doświadczyć uroków kajakowego spływu.

Na terenie Górek Szymona – parku znajdującego się w południowej części podwarszawskiego Piaseczna – zaczyna się jeden z najbardziej zaskakujących szlaków kajakowych na Mazowszu. Wiedzie on rzeką Jeziorką i po 14 kilometrach kończy się w parku zdrojowym w Konstancinie-Jeziornie.

A dlaczego jest zaskakujący? Bo choć opływa on południowe obrzeża stolicy Polski, to w ogóle nie czuć tego wielkomiejskiego sąsiedztwa. Jeziorka pozwala oderwać się od codziennego zgiełku i na kilka godzin zanurzyć w inną rzeczywistość.

Rzeczka jest częściowo dzika, meandruje wśród lasów i pól, przepływa pod mostami. Przecinają ją zwalone drzewa i gęste chaszcze, wśród których można spotkać kaczki, wydry i kuny.

Po drodze, mniej więcej godzinę od wypłynięcia, jest upust wodny i przenioska. To idealne miejsce na piknik! Jest miejsce na ognisko, ze starego pnia ściętego drzewa zrobiono prowizoryczny stoliczek, a obok można rozłożyć kocyk na trawce.

Ponieważ na trasie spływu nie ma żadnych punktów, w których dałoby się kupić coś do jedzenia, warto zaopatrzyć się w prowiant. Doświadczenie uczy, że na kajakach najlepiej „wchodzą” proste smaki: pachnąca kajzerka i kabanosy, świeżo obrane marchewki lub ogórki, a jako przegryzki orzechy, pestki, migdały, rodzynki czy żurawina, które można znaleźć np. w Snackach OneDayMore.

 

Na ostatni spływ wziąłem ze sobą mieszankę musli OneDayMore dedykowaną mężczyznom, pełną energetycznych dodatków: orzechów nerkowca, nasion słonecznika, pestek dyni, bananów w czekoladzie, rodzynek i płatków owsianych. Zalałem je jogurtem naturalnym i po kilku chwilach miałem gotowe pożywne danie, które dało mi siłę do dalszego wiosłowania.

Przy okazji wspomnianej przenioski nagrałem z Weroniczką poniższy film. Podzieliliśmy się w nim naszymi pomysłami na dobre przygotowanie do spływu kajakowego, by niczego nie zabrakło i by czerpać z niego jak najwięcej przyjemności.

Jeśli mieszkacie na Mazowszu, najlepiej w Warszawie lub okolicach, to do niezwykłej krainy rzeki Jeziorki macie naprawdę blisko. Spróbujcie, to idealny pomysł na jednodniową wycieczkę. Więcej szczegółów znajdziecie na oficjalnej stronie internetowej poświęconej spływom kajakowym w Piasecznie: http://kajaki-piaseczno.pl/. Tam też można zarezerwować kajak.

* * *

Jeśli chcecie znaleźć więcej inspiracji do zagospodarowania sobie tego dodatkowego dnia w roku zgodnie z przedstawioną wyżej filozofią oszczędzania czasu z OneDayMore, to wejdźcie na stronę OneDayMore TO GO! Znajdziecie tam mnóstwo pomysłów na jednodniowe wycieczki, które dodali mieszkańcy całej Polski. Pomocna w szukaniu jest interaktywna mapa, na której zaznaczono wszystkie te miejsca.

A jeśli dodacie własną propozycję, to w zamian otrzymacie aż 45% rabatu na zakup dowolnych produktów w sklepie internetowym OneDayMore. Nie omieszkałem dołączyć do tych propozycji również spływu kajakowego rzeką Jeziorką. Znajdziecie go pod TYM linkiem.

Życzę Wam mnóstwo dodatkowych wolnych dni!

Marcin Perfuński

kontakt@supertata.tv

Wpis powstał po zjedzeniu mnóstwa mieszanek musli OneDayMore i we współpracy z tą marką.

© Wszystkie prawa zastrzeżone!

Share: